Jak zrobić audyt bloga firmowego samodzielnie

Audyt bloga brzmi jak coś, co robi agencja SEO przez trzy tygodnie za kilka tysięcy złotych, dostarcza raport w PDF z pięćdziesięcioma stronami i rekomendacjami, których nikt nie wdroży. Część audytów dokładnie tak wygląda. Ale podstawowy audyt bloga, który odpowie na pytanie, dlaczego blog nie rośnie i co z tym zrobić, możesz przeprowadzić samodzielnie w kilka godzin korzystając, z których narzędzi część jest bezpłatna.

Audyt bloga to nie jednorazowy projekt na koniec roku. To przegląd, który warto robić raz na sześć miesięcy, żeby wiedzieć które artykuły pracują, które wymagają poprawy, a które można spokojnie scalić lub usunąć. Poniżej krok po kroku jak to zrobić.

Zanim zaczniesz, zbierz narzędzia i dane

Do samodzielnego audytu bloga potrzebujesz dostępu do trzech rzeczy. Google Search Console, które pokazuje jak Google widzi Twój blog, jakie frazy generują ruch i które strony mają problemy z indeksacją. Google Analytics 4, które pokazuje zachowanie użytkowników, skąd przychodzą i co robią po wejściu na bloga. Narzędzie do analizy słów kluczowych i pozycji, na przykład Semstorm lub Senuto, które da Ci obraz widoczności bloga w wynikach wyszukiwania.

Przyda się też arkusz kalkulacyjny, w którym będziesz notować wyniki dla każdego artykułu. Audyt bez dokumentacji to tylko oglądanie liczb, które nic nie zmienia. Dokument z wynikami i priorytetami to plan działania.

Przed audytem ustal zakres czasowy danych. Porównuj te same okresy rok do roku, na przykład ostatnie trzy miesiące do analogicznego okresu rok wcześniej. Sezonowość może zniekształcać obraz, jeśli porównujesz styczeń do grudnia.

Krok 1. Sprawdź ogólny stan ruchu organicznego

Zacznij od szerokiego obrazu. W Google Search Console przejdź do zakładki wyniki wyszukiwania i sprawdź trend ruchu organicznego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Czy rośnie, stoi w miejscu czy spada? Jeśli spada, od kiedy zaczął spadać, bo to pomoże powiązać problem z konkretnym wydarzeniem, aktualizacją algorytmu Google lub zmianami na blogu.

Następnie sprawdź rozkład ruchu między artykułami. Ile procent całego ruchu organicznego generują trzy, pięć i dziesięć najlepszych artykułów? Jeśli dziesięć artykułów odpowiada za osiemdziesiąt procent ruchu, a reszta bloga generuje śladowe odwiedziny, masz blog z kilkoma hitami i dużą ilością treści, która praktycznie nie istnieje w Google. To nie jest problem sam w sobie, ale ważna informacja o tym, gdzie leży potencjał.

Ruch organiczny rośnie 10 do 15 procent rok do roku, jest rozłożony na wiele artykułów, żaden pojedynczy wpis nie odpowiada za więcej niż 20 procent całego ruchu.

Ruch organiczny spada od sześciu miesięcy, jeden artykuł generuje 60 procent całego ruchu bloga, reszta prawie niewidoczna w Google.

Krok 2. Znajdź artykuły z ukrytym potencjałem

To jeden z najbardziej wartościowych kroków audytu. W Google Search Console filtruj wyniki po pozycjach od 8 do 20. To artykuły które są blisko pierwszej strony Google, ale jej nie osiągają. Dla każdego z nich sprawdź frazę kluczową, aktualną pozycję i liczbę wyświetleń. Artykuły z dużą liczbą wyświetleń i pozycją w okolicach 10 do 15 to pierwsze kandydaty do aktualizacji, bo małe poprawki mogą przynieść duży skok ruchu.

Drugim miejscem do szukania potencjału są artykuły z wysokim CTR, ale niskim ruchem. Taki artykuł pojawia się w wynikach rzadko, ale gdy się pojawia, ludzie chętnie w niego klikają. To znaczy, że temat i tytuł są trafione, ale artykuł ma słabą widoczność, prawdopodobnie z powodu niewystarczającej optymalizacji SEO lub braku linków wewnętrznych do niego.

Artykuły z pozycji 8 do 20 to najszybszy zwrot z inwestycji w audycie. Aktualizacja jednego takiego artykułu może podwoić jego ruch w ciągu dwóch, trzech miesięcy.

Krok 3. Zidentyfikuj artykuły, które tracą ruch

Porównaj ruch na poszczególnych artykułach rok do roku. W Google Analytics 4 możesz to zrobić filtrując ruch, według strony i porównując okresy. Artykuły, które straciły znacząco na ruchu, wymagają diagnozy. Najczęstsze przyczyny to treść, która się zdezaktualizowała, konkurencja, która napisała lepszy artykuł na ten sam temat, zmiana algorytmu Google, albo właśnie kanibalizacja słów kluczowych przez nowsze artykuły.

Dla każdego artykułu ze spadającym ruchem wpisz jego frazę kluczową w Google i sprawdź kto teraz jest w TOP5. Jeśli artykuły, które Cię wyprzedzają są wyraźnie lepiej napisane, bardziej aktualne lub bardziej kompleksowe, masz jasną diagnozę i wiedzę co poprawić.

Krok 4. Sprawdź czy masz osierocone artykuły

Osierocone strony, czyli artykuły bez żadnych linków wewnętrznych przychodzących, to treści, które Google ma trudność z oceną pod kątem ważności. Jeśli żaden inny artykuł na blogu nie linkuje do danego wpisu, wyszukiwarka wie, że on istnieje, bo go zaindeksowała, ale nie dostaje sygnału, że jest istotny.

Narzędzia takie jak Screaming Frog (w wersji darmowej obsługuje do 500 URL-i) lub Ahrefs pokażą Ci listę stron bez linków wewnętrznych przychodzących. Przejrzyj ją i dla każdego osieroconego artykułu znajdź dwa, trzy miejsca w innych wpisach gdzie możesz naturalnie dodać do niego link. To jedna z łatwiejszych poprawek w audycie z potencjalnie szybkim efektem SEO.

Krok 5. Oceń jakość treści na blogu

Ten krok wymaga ręcznej pracy. Przejrzyj artykuły, które mają ruch lub potencjał i oceń je pod kątem kilku kryteriów. Czy treść jest aktualna, czy zawiera nieaktualne dane, daty, nazwy narzędzi lub przepisy? Czy artykuł kompleksowo odpowiada na pytanie, które obiecuje w tytule, czy kończy się w połowie tematu? Czy struktura nagłówków jest logiczna i ułatwia nawigację? Czy artykuł ma frazę kluczową w H1, pierwszym akapicie i kilku H2? Czy meta opis jest napisany ręcznie i zachęca do kliknięcia?

Wyniki tej oceny warto zapisywać w arkuszu, przypisując każdemu artykułowi status: dobry, wymaga aktualizacji, wymaga przepisania, do scalenia z innym artykułem, do usunięcia. Na podstawie tej listy budujesz plan naprawczy na kolejne miesiące.

Przegląd artykułów w głowie, bez dokumentacji. Po tygodniu nie pamiętasz, co sprawdzałeś i jakie miałeś wnioski.

Arkusz z kolumnami: URL, tytuł, fraza kluczowa, ruch miesięcznie, pozycja, status jakości, priorytet aktualizacji. Wypełniony dla każdego artykułu na blogu.

Krok 6. Sprawdź kanibalizację słów kluczowych

Przy okazji audytu warto przejrzeć blog pod kątem kanibalizacji. Przejrzyj kolumnę z frazami kluczowymi w swoim arkuszu i sprawdź, czy żadna fraza nie pojawia się więcej niż raz. Jeśli tak, masz parę artykułów, które mogą się kanibalizować. Sprawdź w Search Console które URL-e pojawiają się dla tych fraz i zdecyduj czy artykuły wymagają konsolidacji lub wyraźniejszego różnicowania intencji.

Krok 7. Podstawowe dane techniczne

Audyt treści bez podstawowego sprawdzenia stanu technicznego to niepełny obraz. Nie musisz wchodzić głęboko w kwestie techniczne SEO, ale kilka rzeczy warto sprawdzić samodzielnie. W Google Search Console zakładka pokrycie pokaże Ci strony z błędami indeksacji, przekierowania, które nie działają i strony wykluczone z indeksu. Jeśli jakieś artykuły mają błąd 404 albo są blokowane przez robots.txt przez przypadek, nie będą widoczne w Google niezależnie od jakości treści.

Sprawdź też prędkość ładowania bloga przez Google PageSpeed Insights. Wolno ładujący się blog to problem zarówno dla użytkowników, jak i dla SEO. Jeśli wyniki są poniżej 50 punktów na mobile, warto omówić temat z deweloperem lub administratorem strony, bo żadna ilość dobrej treści nie zrekompensuje technicznej słabości.

Co zrobić z wynikami audytu

Audyt bez planu działania to strata czasu. Po zebraniu danych masz zwykle trzy kategorie zadań. Pilne, czyli błędy techniczne, osierocone strony kluczowych artykułów i artykuły z dużym potencjałem na pozycjach 8 do 20. Ważne, czyli aktualizacje artykułów ze spadającym ruchem i konsolidacja kanibalizujących wpisów. Długoterminowe, czyli systematyczna poprawa jakości treści i uzupełnianie luk tematycznych.

Nie próbuj wdrożyć wszystkiego naraz. Wybierz trzy, cztery najbardziej priorytetowe działania i zacznij od nich. Efekty SEO i tak pojawiają się z opóźnieniem kilku tygodni, więc lepiej wdrożyć kilka zmian porządnie niż kilkanaście pobieżnie.

I ostatnia uwaga: audyt to migawka, nie wyrok. Blog, który ma dziś problemy może za sześć miesięcy być w zupełnie innym miejscu, jeśli systematycznie pracujesz nad treścią i strukturą. Audyt mówi ci, gdzie jesteś i co poprawić. Reszta to konsekwentna praca.

Podobne wpisy

  • Jak zaktualizować stary wpis blogowy i odzyskać ruch

    Większość firm patrzy na bloga jak na fabrykę treści: piszesz, publikujesz, idziesz dalej. Stare artykuły leżą gdzieś w archiwum, nikt ich nie rusza, a ruch z Google powoli siada. Po roku lub dwóch blog ma sporo wpisów i coraz mniej wizyt, bo każdy artykuł trochę się zestarzał, a nowych ciągle przybywa do obsługi.

  • Nagłówki H1, H2, H3 – jak ich używać w artykule blogowym

    Jest pewna kategoria artykułów blogowych, którą rozpoznasz od razu. Otwierasz stronę i widzisz jeden wielki blok tekstu, bez żadnego podziału, żadnych nagłówków, żadnego oddechu. Albo odwrotnie: artykuł podzielony na trzydzieści sekcji, każda z własnym nagłówkiem, każdy nagłówek napisany wielkimi literami dla pewności, że wygląda ważnie. Oba przypadki łączy jedno: ktoś nie zastanowił się, po co właściwie są nagłówki.

  • Długość artykułu blogowego a SEO – ile znaków naprawdę potrzeba

    Gdzieś w internecie krąży przekonanie, że artykuł SEO musi mieć minimum 2000 słów. Skąd pochodzi ta liczba, nikt do końca nie wie, ale żyje własnym życiem i regularnie pojawia się w briefach dla copywriterów, wytycznych agencji i raportach z audytów. Efekt jest przewidywalny: blogi pełne artykułów, które mają 2000 słów, bo tak trzeba, z czego połowa to lanie wody, które nie służy ani czytelnikowi, ani Google.

  • Kanibalizacja słów kluczowych – co to jest i jak jej unikać

    Masz bloga od dwóch lat, regularnie publikujesz, artykułów przybywa. W pewnym momencie zaczynasz zauważać coś niepokojącego: kilka Twoich artykułów celuje w podobne frazy, pozycje w Google są niestabilne i skaczą między stronami, a ruch na poszczególne wpisy jest mniejszy, niż powinien. Piszesz więcej, a wyniki nie rosną proporcjonalnie. Możliwe, że Twoje własne artykuły ze sobą konkurują.

  • Jak pisać meta opisy, które zwiększają CTR

    Wyobraź sobie, że poświęciłeś kilkanaście godzin na napisanie świetnego artykułu, kolejne tygodnie czekałeś aż Google go zaindeksuje i wywinduje na przyzwoitą pozycję, a potem ktoś patrzy na Twój wynik w wyszukiwarce i klika na konkurenta. Nie dlatego że tamten artykuł jest lepszy. Dlatego że tamten wynik w Google wyglądał bardziej zachęcająco.

  • Linkowanie wewnętrzne na blogu – jak to robić żeby działało

    Linkowanie wewnętrzne jest jedną z tych rzeczy, o których wszyscy wiedzą, że są ważne, prawie nikt nie robi tego świadomie i każdy traktuje jako coś do ogarnięcia „przy okazji”. Dodasz link tu i ówdzie, wrzucisz „przeczytaj też” na końcu artykułu i gotowe. Zrobione.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *