Linkowanie wewnętrzne na blogu – jak to robić żeby działało
Linkowanie wewnętrzne jest jedną z tych rzeczy, o których wszyscy wiedzą, że są ważne, prawie nikt nie robi tego świadomie i każdy traktuje jako coś do ogarnięcia „przy okazji”. Dodasz link tu i ówdzie, wrzucisz „przeczytaj też” na końcu artykułu i gotowe. Zrobione.
Problem w tym, że przypadkowe linkowanie wewnętrzne to trochę jak układanie mebli w ciemności, coś stoi, ale niekoniecznie tam gdzie powinno. A dobrze zaplanowana sieć linków wewnętrznych robi trzy rzeczy naraz: pomaga Google zrozumieć strukturę Twojego bloga, przekazuje autorytet do stron, które chcesz wypozycjonować i prowadzi czytelnika głębiej w treść zamiast pozwolić mu wyjść po jednym artykule.
To jeden z niewielu elementów SEO, który masz w 100% pod kontrolą. Żadnych zewnętrznych czynników, żadnego czekania na linki od innych. Wystarczy wiedzieć, jak to robić i faktycznie to robić.
Dlaczego linki wewnętrzne mają znaczenie dla SEO
Google indeksuje strony podążając za linkami, zarówno zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi. Jeśli nowy artykuł na Twoim blogu nie ma żadnego linku wewnętrznego, który do niego prowadzi, Googlebot może go znaleźć przez sitemap, ale sygnał, że ta strona jest ważna będzie słaby.
Linki wewnętrzne przekazują tzw. link juice, autorytet strony. Artykuł, który ma dużo linków zewnętrznych przychodzących (czyli inne strony do niego linkują) jest autorytatywny. Jeśli ten artykuł linkuje wewnętrznie do innych stron w serwisie, część tego autorytetu przepływa dalej. To możesz aktywnie zaplanować, decydować które strony wzmacniasz linkując do nich z mocniejszych artykułów.
Dla czytelnika linki wewnętrzne to nawigacja przez temat. Dobrze postawiony link w środku artykułu mówi: „jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym konkretnym aspekcie, mam dla Ciebie więcej”. To wydłuża czas spędzony na stronie i zmniejsza współczynnik odrzuceń – dwa sygnały jakości które Google bierze pod uwagę.
Architektura treści – zanim zaczniesz linkować
Losowe linkowanie między artykułami działa słabiej niż linkowanie zaplanowane wokół struktury tematycznej. Zanim przejdziesz do praktyki, warto zrozumieć koncepcję topic clusters, czyli klastrów tematycznych.
Klaster tematyczny składa się z jednego artykułu-filara i kilku artykułów satelitarnych. Artykuł-filar to szerokie opracowanie tematu – obszerny, kompleksowy, celujący we frazę o większym wolumenie. Artykuły satelitarne to szczegółowe opracowania konkretnych aspektów tego samego tematu – krótsze, bardziej niszowe, celujące we frazy long-tail.
Wszystkie artykuły satelitarne linkują do filara. Filar linkuje do każdego satelity. Dzięki temu Google widzi, że te strony są tematycznie powiązane, a cały klaster zyskuje autorytet jako ekspert w danej dziedzinie.
→ Blog o content marketingu: artykuł-filar to „Kompletny przewodnik po content marketingu dla firm”. Artykuły satelitarne to: „Jak dobierać słowa kluczowe”, „Jak pisać brief dla copywritera”, „Plan wydawniczy bloga – szablon”, „KPI dla bloga firmowego”. Każdy z nich linkuje do filara i filar linkuje do każdego z nich.
Anchor text – co piszesz w linku ma znaczenie
Anchor text to tekst, który jest klikalny w linku. To nie jest detal – Google czyta anchor text, żeby zrozumieć, o czym jest strona, do której prowadzi link. Dlatego anchor text „kliknij tutaj” mówi Google dokładnie nic. Anchor text „jak dobierać słowa kluczowe do artykułu blogowego” mówi Google bardzo dużo.
Zasady dobrego anchor textu są proste. Powinien opisywać zawartość strony, do której prowadzi, powinien brzmieć naturalnie w kontekście zdania, w którym się pojawia i powinien zawierać, przynajmniej część razy, frazę kluczową strony docelowej.
❌ „Więcej na ten temat znajdziesz tutaj” – anchor text który nic nie mówi.
✅ „Cały proces opisujemy w artykule o dobieraniu słów kluczowych do artykułu blogowego” – anchor text który informuje i zawiera frazę.
Jeden ważny niuans: nie linkuj zawsze tym samym anchor textem do tej samej strony. Naturalne linkowanie wewnętrzne ma różnorodne anchor texty – raz fraza główna, raz synonim, raz bardziej ogólne określenie. Monotonia sygnałów wygląda dla Google nienaturalnie.
Ile linków wewnętrznych w jednym artykule
Nie ma twardej reguły, ale jest zdrowy rozsądek. Artykuł 1500–2000 słów powinien mieć od 3 do 8 linków wewnętrznych. Mniej niż 3 to zmarnowana okazja. Więcej niż 8–10 zaczyna wyglądać nienaturalnie i rozmywa sygnały – każdy link to głos, który oddajesz na inną stronę, a przy zbyt wielu głosach każdy jest słabszy.
Ważniejsza od liczby jest jakość i kontekst. Link umieszczony naturalnie w środku akapitu, w miejscu, gdzie naprawdę wzbogaca treść, jest wart więcej niż pięć linków upchanych na siłę w ostatnim akapicie tylko dlatego, że „trzeba zlinkować”.
❌ Ostatni akapit: „Przeczytaj też: jak pisać na blogu, plan wydawniczy bloga, brief dla copywritera, KPI bloga, słowa kluczowe” – lista linków bez kontekstu, typowe „przeczytaj też” bez wartości.
✅ W środku artykułu, przy omawianiu planowania treści: „Zanim dobierzesz frazy, warto mieć gotowy plan wydawniczy – pisaliśmy o tym jak go zbudować krok po kroku.” – link naturalny, kontekstowy, pojawia się tam gdzie ma sens.
Nie zapominaj o linkach do stron produktowych i ofertowych
Błąd, który popełnia wiele blogów firmowych: linkują wyłącznie między artykułami, zapominając, że blog ma też prowadzić czytelnika do oferty. Artykuł który omawia problem klienta powinien gdzieś – naturalnie, bez natrętności – linkować do rozwiązania, które firma oferuje.
To nie musi być agresywne CTA na końcu każdego tekstu. Wystarczy, że w odpowiednim miejscu pojawia się kontekstowy link do strony usługi, produktu lub formularza kontaktowego. Czytelnik który jest na etapie szukania rozwiązania skorzysta z tej ścieżki. Czytelnik który jeszcze nie jest gotowy – zignoruje i czyta dalej. Nic nie tracisz, a zyskujesz punkt styku z osobami bliżej decyzji.
→ Artykuł „Jak zorganizować pracę nad blogiem w małej firmie” naturalnie prowadzi do oferty audytu bloga lub usługi content marketingu – jeśli firma taką świadczy. Link pojawia się przy omawianiu modelu z agencją zewnętrzną, nie jako baner na końcu strony.
Nowy artykuł – wróć do starych i zlinkuj
Kiedy publikujesz nowy artykuł, masz jedno zadanie do wykonania, zanim zamkniesz edytor: przejrzyj starsze wpisy i dodaj do nich linki do nowego. To jeden z najłatwiejszych i najczęściej pomijanych kroków w pracy nad blogiem.
Dlaczego to ważne? Bo nowy artykuł bez żadnych linków wewnętrznych przychodzących jest izolowaną wyspą. Google go znajdzie przez sitemap, ale sygnał autorytetu będzie minimalny. Kilka linków ze starszych, już zaindeksowanych artykułów na ten sam temat znacząco przyspiesza indeksację i buduje pozycję nowej strony.
Jak to robić efektywnie: przy każdej nowej publikacji wyszukaj w CMS artykuły, które zawierają słowa kluczowe powiązane z nowym wpisem. Sprawdź, czy jest naturalne miejsce, żeby wspomnieć o nowym artykule i wstawić link. Zajmuje to 15–20 minut i jest jedną z najlepiej zwracających się czynności SEO na blogu.
Co zrobić jeśli blog istnieje już od jakiegoś czasu
Jeśli prowadzisz bloga od roku lub dłużej i linkowanie wewnętrzne było do tej pory przypadkowe – masz do wykonania jeden jednorazowy projekt: audyt linków wewnętrznych. Brzmi poważnie, ale w praktyce sprowadza się do przejrzenia wszystkich artykułów i sprawdzenia, które z nich nie mają żadnych linków przychodzących wewnętrznych (tzw. orphan pages – osierocone strony).
Narzędzia takie jak Ahrefs, Screaming Frog lub Sitebulb pokażą Ci te strony w kilka minut. Gdy masz listę – zacznij od artykułów, które mają już ruch organiczny lub dobre pozycje. Zlinkuj do nich ze starszych wpisów. Efekty często pojawiają się szybciej niż przy pisaniu nowych treści.
Linkowanie wewnętrzne to jedna z tych rzeczy, które można robić stopniowo, bez rewolucji. Jeden artykuł tygodniowo, przejrzany pod kątem linków wewnętrznych i uzupełniony tam, gdzie brakuje – po trzech miesiącach sieć linków na blogu wygląda zupełnie inaczej.