Nagłówki H1, H2, H3 – jak ich używać w artykule blogowym
Jest pewna kategoria artykułów blogowych, którą rozpoznasz od razu. Otwierasz stronę i widzisz jeden wielki blok tekstu, bez żadnego podziału, żadnych nagłówków, żadnego oddechu. Albo odwrotnie: artykuł podzielony na trzydzieści sekcji, każda z własnym nagłówkiem, każdy nagłówek napisany wielkimi literami dla pewności, że wygląda ważnie. Oba przypadki łączy jedno: ktoś nie zastanowił się, po co właściwie są nagłówki.
Są też przypadki pośrednie, może nawet bardziej powszechne. H1 użyty trzy razy w artykule, bo „tak ładniej wygląda”. H2 napisany w stylu „Wprowadzenie” albo „Podsumowanie”, bo tak uczyli w szkole. H3 użyty jako dekoracja, kiedy tekst wydaje się za długi i trzeba go jakoś przerwać.
Nagłówki to nie dekoracja i nieformatowanie tekstu dla estetyki. To hierarchia informacji, która mówi zarówno czytelnikowi, jak i Google co jest w artykule i jak te informacje są ze sobą powiązane. Poniżej jak to działa i jak robić to dobrze.
Czym są nagłówki i dlaczego Google na nie patrzy
Nagłówki H1, H2, H3 (i dalej H4, H5, H6) to elementy HTML, które definiują hierarchię treści na stronie. H1 to tytuł, jeden na całą stronę. H2 to główne sekcje artykułu. H3 to podsekcje wewnątrz sekcji H2. Każdy poziom jest podrzędny wobec poprzedniego, tak jak rozdziały i podrozdziały w książce.
Google używa nagłówków jako jednego z sygnałów do zrozumienia, o czym jest strona. Nagłówek H1 mówi: to jest główny temat tej strony. Nagłówki H2 mówią: to są główne aspekty tego tematu. H3 doprecyzowują. Algorytm analizuje tę strukturę, żeby ocenić czy strona kompleksowo odpowiada na pytanie użytkownika, a nagłówki zawierające powiązane słowa kluczowe wzmacniają sygnał tematyczny całego artykułu.
Dla czytelnika nagłówki to mapa artykułu. Zanim ktokolwiek przeczyta artykuł od początku do końca, najpierw go skanuje, przewija, sprawdza nagłówki i ocenia czy warto zostać. Artykuł z przejrzystą strukturą nagłówków daje czytelnikowi możliwość szybkiego znalezienia interesującego go fragmentu. Artykuł bez nagłówków to ściana tekstu, z której większość ludzi ucieka po dziesięciu sekundach.
H1: jeden na artykuł, zawiera frazę kluczową
H1 to tytuł strony. Powinien być jeden i tylko jeden w całym artykule. To nie jest konwencja estetyczna, to zasada struktury dokumentu HTML, której Google przestrzega przy ocenie strony. Dwa H1 w jednym artykule to sygnał nieporządku, który wpływa na ocenę jakości strony.
H1 powinien zawierać główną frazę kluczową artykułu, możliwie blisko początku tytułu. Nie musi brzmieć jak hasło reklamowe, ma być konkretny i mówić czytelnikowi co dostanie po przeczytaniu. „Nagłówki H1 H2 H3 jak ich używać w artykule blogowym” jest lepszy niż „Wszystko o nagłówkach w HTML i SEO dla zaawansowanych”, bo drugi jest rozmyty i nie wiadomo do kogo jest skierowany.
W WordPress H1 to zazwyczaj tytuł wpisu, który wpisujesz w polu na górze edytora. Nie powielaj go w treści artykułu jako dodatkowy nagłówek, bo to właśnie prowadzi do sytuacji z dwoma H1 na stronie.
❌ Artykuł z tytułem „Jak pisać nagłówki SEO” i pierwszym nagłówkiem w treści też nazwanym „Jak pisać nagłówki SEO” lub „Wstęp”.
✅ Tytuł wpisu jako jedyny H1, pierwszy nagłówek w treści to H2 zaczynający właściwą treść artykułu.
H2: główne sekcje artykułu, mówią co jest w środku
H2 to szkielet artykułu. Ktoś, kto przeskanuje tylko nagłówki H2, powinien rozumieć z grubsza, o czym jest artykuł i jakie aspekty tematu porusza. To nie jest łatwe do osiągnięcia, bo wymaga przemyślenia struktury, zanim zaczniesz pisać, a większość ludzi woli zacząć od pisania i zobaczyć co wyjdzie.
Dobre nagłówki H2 są konkretne i opisowe. „Jak Google używa nagłówków” mówi więcej niż „Nagłówki a SEO”. „Co powinien zawierać nagłówek H2” mówi więcej niż „H2”. Im bardziej nagłówek opisuje zawartość sekcji, tym lepiej spełnia swoją rolę zarówno dla czytelnika jak i dla wyszukiwarki.
H2 mogą i powinny zawierać słowa kluczowe powiązane z tematem artykułu, ale bez upychania na siłę. Naturalnie sformułowany nagłówek, który brzmi sensownie dla czytelnika, jest lepszy niż nagłówek zoptymalizowany pod frazę kosztem czytelności.
❌ H2: „Wprowadzenie”, „Trochę teorii”, „Więcej szczegółów”, „Podsumowanie” – nagłówki, które nic nie mówią o treści.
✅ H2: „Dlaczego Google analizuje nagłówki”, „Jak napisać H2, który poprawia widoczność”, „Najczęstsze błędy w strukturze nagłówków” – każdy nagłówek mówi co znajdziesz w sekcji.
H3: podsekcje, używaj tylko gdy sekcja H2 tego wymaga
H3 to poziom szczegółowości wewnątrz sekcji H2. Używasz go, gdy jedna sekcja artykułu jest na tyle obszerna i zróżnicowana, że naturalnie dzieli się na kilka podtematów. Nie używasz go dlatego, że tekst wydaje się za długi i trzeba go jakoś podzielić.
Praktyczna zasada: jeśli masz tylko jeden H3 w danej sekcji H2, prawdopodobnie H3 tam nie jest potrzebny. Podsekcja ma sens, gdy jest ich co najmniej dwie, bo wtedy faktycznie dzielisz temat na odrębne części. Jeden H3 pod H2 to najczęściej efekt tego, że ktoś chciał wyróżnić jakiś fragment tekstu i użył nagłówka zamiast pogrubienia lub listy.
→ Sekcja H2 „Trzy modele pracy nad blogiem” naturalnie dzieli się na H3: „Model 1: właściciel pisze sam”, „Model 2: ekspert i copywriter”, „Model 3: agencja zewnętrzna”. To uzasadnione użycie H3. Sekcja H2 „Dlaczego nagłówki są ważne” z jednym H3 „Znaczenie nagłówków dla SEO” wewnątrz nie potrzebuje tego podziału.
Najczęstsze błędy w używaniu nagłówków na blogach firmowych
Pierwszy i najpowszechniejszy błąd to brak nagłówków w ogóle. Artykuły pisane jak e-maile, jeden długi akapit za drugim, bez żadnej struktury. Czytelnik nie ma mapy, Google nie ma sygnałów tematycznych, a współczynnik odrzuceń rośnie proporcjonalnie do długości tekstu.
Drugi błąd to użycie nagłówków jako wyróżnienia tekstu, nie jako hierarchii. Copywriter chce podkreślić ważne zdanie, więc wstawia H2 zamiast pogrubienia. Artykuł zyskuje piętnaście nagłówków H2, z których połowa to pojedyncze zdania, a Google widzi chaotyczną strukturę bez logiki.
Trzeci błąd to nagłówki zbyt ogólne, żeby cokolwiek znaczyły. „Wprowadzenie”, „Ważne informacje”, „Co warto wiedzieć”, „Na koniec” to nagłówki, które są gorsze od braku nagłówków, bo zajmują miejsce, nie dając nic w zamian.
Czwarty błąd, szczególnie częsty w artykułach pisanych przez copywriterów bez briefu, to brak frazy kluczowej w H1 lub jej całkowity brak w jakimkolwiek nagłówku. Artykuł może być świetny merytorycznie, ale Google nie odczyta, o czym jest i nie będzie wiedział, kiedy go pokazywać.
❌ H1: „Kilka słów o naszej strategii contentowej”, H2: „Wstęp”, H2: „Trochę o planowaniu”, H2: „Inne ważne kwestie”, H2: „Podsumowanie”.
✅ H1: „Jak stworzyć strategię contentową dla bloga firmowego”, H2: „Od czego zacząć planowanie strategii”, H2: „Jak dobrać frazy kluczowe do strategii”, H2: „Jak mierzyć efekty strategii contentowej”.
Nagłówki a featured snippets, czyli pozycja zero w Google
Featured snippet to wyróżniony fragment, który Google pokazuje nad wynikami wyszukiwania, odpowiadając bezpośrednio na pytanie użytkownika. Pojawia się często dla zapytań zaczynających się od „jak”, „co to jest”, „dlaczego”. I nagłówki mają tu bezpośrednie znaczenie.
Google chętnie pobiera do featured snippets treści, które są poprzedzone nagłówkiem H2 lub H3 sformułowanym jako pytanie lub jako zwięzłe określenie tematu sekcji. Jeśli użytkownik pyta „jak napisać nagłówek H2” a Twój artykuł ma sekcję H2 zatytułowaną właśnie „Jak napisać nagłówek H2” z krótką, konkretną odpowiedzią zaraz po nagłówku, masz realną szansę na featured snippet, nawet jeśli nie jesteś na pierwszej pozycji organicznej.
To jeden z powodów, dla których warto formułować nagłówki H2 jako pytania lub bezpośrednie odpowiedzi na pytania, szczególnie w artykułach poradnikowych. Nie każdy nagłówek musi być pytaniem, ale tam, gdzie to naturalne, takie sformułowanie zwiększa szansę na wyróżnienie w wynikach wyszukiwania.
Praktyczna kolejność: najpierw nagłówki, potem treść
Jeden z najlepszych nawyków przy pisaniu artykułów blogowych to pisanie nagłówków przed treścią. Zanim napiszesz choćby jedno zdanie w akapicie, wypisz wszystkie nagłówki H2, a gdzie potrzeba H3, i oceń czy ta struktura tworzy logiczny, kompletny artykuł na dany temat.
Jeśli nagłówki tworzą spójną mapę tematu, pisanie treści staje się znacznie łatwiejsze, bo każda sekcja ma jasno określony zakres. Jeśli nagłówki nie tworzą logicznego ciągu, to sygnał, że struktura artykułu wymaga przemyślenia, zanim straci się czas na pisanie treści która i tak będzie wymagać przebudowy.
Ta technika pomaga też unikać artykułów, które zaczynają się od jednego tematu, a kończą gdzieś zupełnie indziej. Nagłówki jako szkielet trzymają artykuł w ryzach i sprawiają, że zarówno czytelnik, jak i Google dostają spójny, logicznie zbudowany tekst.